W PIĄTKOWYM TYGODNIKU ŚREMSKIM - Uciekły z niemieckiej rzeźni
Chciały podratować domowy budżet więc wyjechały pracować do Niemiec. Wróciły po tygodniu znerwicowane i bez pieniędzy. Dwóm śremiankom składano niemoralne propozycje i musiały ciężko pracować po kilkanaście godzin dziennie.
Ofertę pracy za granicą znalazły w gazecie. Zadzwoniły pod wskazany numer i umówiły się z Jarosławem Z., pośrednikiem z Chodzieży. Obiecano im umowę, ładną stawkę (ponad pięć euro za godzinę), darmowy dojazd i porządną w miarę lekką pracę. - Pamiętam jak wyjeżdżaliśmy. Jak ja się cieszyłam. Powiedziałam nawet córce, że jej też pomogę finansowo - wspomina Danuta K*. Radość nie trwała długo. Najpierw okazało się, że jadą do innej miejscowości niż planowano i kilka dni pracować będą na czarno.
Potem było już tylko gorzej.