Na Białoruś lub Ukrainę
Wielu mieszkańców Kwidzyna zastanawia się, co zrobić ze starymi książkami, które zalegają w ich domowych biblioteczkach. Władze miasta znalazły doskonałe rozwiązanie. Temat związany z lekturami wywołał na ostatniej sesji radny Wiesław Wosiak.
- Książki zalegają w piwnicach i na strychach. Nie ma informacji, gdzie można je oddać - tłumaczy Wiesław Wosiak. - Biblioteki przyjmują je, co prawda, ale trzeba spełnić jakieś określone warunki.
Pani Krystyna Nowicka ma w swoim domu bogatą biblioteczkę. Znajdują się w niej podwójne egzemplarze książek bądź takie, których już nie czyta.