Władysławowo. Pseudohonorowe pojedynki gimnazjalistów
Gimnazjaliści z Zespołu Szkół we Władysławowie organizowali, nadzorowali i filmowali walki swych kolegów. Uczestnictwo w takiej bójce traktowali jako dowód oddania się grupie. Wszyscy wpadli w ręce policji poinformowanej przez dyrektora szkoły o wydarzeniach.
Wszystko zaczęło się jeszcze w styczniu w Zespole Szkół we Władysławowie. Niechlubnymi bohaterami wydarzeń byli gimnazjaliści. W szkolnej szatni odbyły się pierwsze walki. Dwa tygodnie później uczniowie zorganizowali drugą rundę walk. Grono pedagogiczne szkoły o sprawie powiadomiło policjantów. Do akcji wkroczyli funkcjonariusze z Władysławowa i Pucka.
- Grupę osób najbardziej zaangażowanych w ten proceder wyodrębnili nauczyciele i psycholog - informuje Aleksander Struck, dyrektor Zespołu Szkół nr 1 we Władysławowie.
Policja dotarła do wszystkich uczniów zamieszanych w proceder.
- W walkach uczestniczyło 12 gimnazjalistów, dwóch kolejnych jest obwinianych o podżeganie - informuje nadkomisarz Rafał Mróz, komendant Komisariatu Policji we Władysławowie.
Nagrywane pojedynki z arbitrem
Pierwsze przesłuchania uczniów, podczas których obecni byli rodzice oraz psycholog, były szokujące. Okazało się, że uczestnicy bójek w ten sposób zdobywali akceptację ze strony kolegów. Do przyszłych przeciwników podchodził sędzia i informował o walce, która miała się odbyć podczas najbliższej przerwy. Policjanci nie słyszeli, by ktokolwiek odmówił udziału w pojedynku. Nikt nie chciał być odrzucony przez grupę kolegów i nazwany tchórzem. Uczniowie dokumentowali przebieg pojedynku telefonami komórkowymi. Aparaty szkoła przekazała policji.
- Filmy pokazywały bójki, które mogły skończyć się tragicznie - tłumaczy powiadomienie policji dyrektor Struck. - Potrzebne więc było mocne uderzenie, aby skończyć z tym szybko.
Ring w szatni
Policjanci skopiowali nagrania na swoje komputery.
- Obejrzeliśmy filmy zarejestrowane komórkami - mówi nadkomisarz Mróz. - Widać, że po zakończeniu walki przeciwnicy podawali sobie ręce. Jedynym obrażeniem jest rozbita warga, w niewielki stopniu były uszkodzone ubrania uczniów.
Na zdjęciach widać, że większość bójek odbywała się w szatni. Tylko raz okładano się na korytarzu i raz na świeżym powietrzu. Zdaniem policjantów, uczniowie obawiali się, że taka walka może być dostrzeżona przez osoby postronne.
- Uczniowie klas pierwszych i drugich, dobrze znając teren szkoły, wynajdywali miejsca, gdzie urządzali bójki traktując to jako swego rodzaju formę rozrywki - twierdzi Andrzej Struck.