Janas nadal selekcjonerem? To chyba żart!
Biorę na siebie pełną odpowiedzialność za wyniki – oznajmił Paweł Janas tuż po ogłoszeniu składu kadry. Okazało się, że są to słowa bez pokrycia. Selekcjoner mimo ewidentnych błędów, mimo że absolutnie nie zrealizował sportowego celu na tych mistrzostwach, mimo klęski z Ekwadorem nadal chce pracować z reprezentacją. To chyba jakiś żart!
Na tych mistrzostwach nie tylko nie strzeliliśmy jeszcze bramki, ale nawet nie stworzyliśmy sobie 100-procentowych sytuacji.
To nie Neuvill pozbawił nas szans na wyjście z grupy, ale fatalna taktyka, którą Janas zmienił zaledwie na kilka dni przed meczem z Ekwadorem. Efekt był taki, że Maciej Żurawski był cieniem samego siebie, a Mirosław Szymkowiak nie mógł znaleźć sobie miejsca na boisku. Straciliśmy wszystkie ofensywne atuty.
– Trzeba docenić chłopaków za to, że grali z poświęceniem i zaangażowaniem. Dużo lepiej niż w pierwszym spotkaniu z Ekwadorem. Ale to my powinniśmy atakować, a w ofensywie praktycznie nie istnieliśmy – stwierdził tuż po meczu Tomasz Frankowski, który choć strzelił w eliminacjach aż 7 goli, skazany został przez Janasa na rolę kibica.
Również zmiany w składzie, jakie dokonał selekcjoner tuż przed meczem z Niemcami, wskazują, że nic nie wiedział o formie i możliwościach swoich podopiecznych. Bartosz Bosacki znalazł się w ekipie tylko dlatego, że zachorował Gorawski. Okazało się, że obok Bąka to nasz najlepszy obrońca. Szybki i odważny Ireneusz Jeleń, na dodatek znajdujący się w życiowej formie, rozpoczął mundial na ławce rezerwowych.
Janas nie tylko nie poczuwa się do odpowiedzialności za fatalne przygotowanie swoich kluczowych graczy, ale bezczelnie zrzuca winę na samych piłkarzy i ich kluby.
A już szczytem braku kompetencji są słowa, że miał zbyt mało czasu na pracę z kadrą przed mundialem.
Osobna kwestia to kardynalne pomyłki Janasa podczas prowadzenia drużyny w czasie meczów. W spotkaniu z Ekwadorem nie reagował, gdy nasz zespół miotał się na boisku, a za zmiany, jakich dokonał podczas boju z Niemcami, zasługuje na dożywotni zakaz wykonywania zawodu trenera.
Co miał wnieść do gry Lewandowski? Dlaczego tak późno wszedł Brożek?
– Myślę, że trener Janas zbyt długo czekał ze zmianami. Po żółtej kartce Radka Sobolewskiego wiadomo było, że istnieje ryzyko gry w dziesiątkę. Z kolei Maciek Żurawski gdzieś zniknął na boisku i wyraźnie nie odpowiadała mu rola rozgrywającego – podkreślił najlepszy strzelec ekstraklasy Grzegorz Piechna.
– Takie mecze wygrywa się lub przegrywa w ostatnich 20 minutach. Najważniejsze jest wyczucie jeżeli chodzi o zmiany zawodników – skomentował były selekcjoner Jerzy Engel.
Takim wyczuciem wykazał się Klinsmann. Janas natomiast, znów zafundował nam piękny pogrzeb.