Gdynia. Nurkowie szukają wodnego obozu koncentracyjnego
Ekspedycja złożona z kilkunastu polskich nurków wyrusza w piątek na poszukiwania legendarnego wraku SS Bremerhaven, spoczywającego prawdopodobnie 30 mil morskich od Helu. Będzie to pierwsza udokumentowana wyprawa na ten statek. Biorą w niej udział najbardziej doświadczeni nurkowie wrakowi w kraju. - Zabieramy kamery, aparaty fotograficzne, dodatkowe oświetlenie - wylicza Łukasz Piórewicz, członek ekipy. - Mamy też skutery podwodne, które holują nurków. Dzięki nim nie musimy ciągle machać płetwami, a to dość męczące, kiedy jednostka spoczywająca na dnie morza ma ponad 120 metrów długości.
W ekspedycji bierze udział ok. 14 osób. Około, ponieważ codziennie ekipa będzie się nieco zmieniać. Jedni będą dołączać, inni wracają po jednym, dwóch dniach wyprawy. Uczestnicy płyną łodzią Litoral przystosowaną do takich ekspedycji. Ma ona zamontowaną windę, która wciąga nurków na pokład, jest wyposażona w sonar i echosondę.
Nurkowie dokonają ogólnego oglądu wraku (przez pierwsze cztery dni) i zbadają, czy to rzeczywiście owiany złą sławą statek.
W czasie II wojny światowej SS Bremerhaven był obozem koncentracyjnym, stacjonującym w Policach, koło Szczecina. Sam statek został wybudowany w 1921 roku w stoczni w Belfaście i pływał pod banderą brytyjską do 1936 roku, kiedy to został zakupiony przez jedną z niemieckich firm z Bremy. Pod koniec 1939 roku jednostka została przejęta przez Ministerstwo Pracy Rzeszy. Używano jej do transportu Niemców bałtyckich wysiedlonych z Łotwy.
W marcu 1940 roku statek został oficjalnie przekształcony w Wohnschiff (statek mieszkalny), ale tak naprawdę zaczął funkcjonować jako obóz karny, gdzie początkowo zsyłani byli pracownicy fabryki benzyny syntetycznej w Policach. Więźniami wodnego obozu zostawali też przymusowi polscy robotnicy z miast przyłączonych do terenów III Rzeszy, m.in. z Torunia, Łodzi i Poznania. Później znaleźli się tam również więźniowie z ZSRR, Czech i Francji.
Obóz karny SS Bremerhaven podzielony był na dwie części - zwykły obóz pracy (wyższe pokłady statku) oraz specjalny obóz karny, gdzie urządzono areszt Gestapo (na dnie statku). W 1940 roku przebywającym na statku więźniom zabrano dokumenty i rzeczy prywatne, przestano też płacić za wykonywaną pracę. Niemcy torturowali i poniżali jeńców.
Do ulubionych zabaw esesmanów należało szczucie psami i zapędzanie więźniów do rzeki, w której stali po pas i trzymali ciężkie głazy na karku. I tak do omdlenia...
Bremerhaven zyskał miano jednego z najcięższych obozów karnych na Pomorzu Zachodnim. Tortury i szykany, w tym wieszanie ludzi na bombach ładunkowych i masztach, przerażały wszystkich. Liczba więźniów stale rosła. Jesienią 1943 roku obóz zagłady na statku zlikwidowano, a jednostkę oddano do stoczni remontowej w Szczecinie i przystosowywano do ponownej żeglugi. W październiku 1944 roku statek zaatakowały radzieckie samoloty. Został trafiony dwiema bombami i zatonął w odległości ok. 30 mil od Helu. Tam prawdopodobnie spoczywa do dzisiaj. Wrak leży na głębokości 67 metrów. Nurkowie będą wypływać codziennie rankiem z Władysławowa. Ich celem są głównie tabliczki znamionowe, znaki seryjne na kompasach i piecach, a także dzwony, na których zazwyczaj wybijano nazwę statku.
Będzie to pierwsza próba identyfikacji tego wraku.